na ruinach piramid

egipska bogini wciąż
strzeże naszej miłości
tyle tysięcy lat stoi obok
i patrzy jak nasze posagi
kruszeją od nocy po noc
– – – – – – – – – – – – – i
zsunąłem się oddechem
na twe łono i morze kołysze 
ma głowa w kroczu się topi
chwilą a usta mi dno otwiera 
jak Leda oddasz wnet całą
biel śnieżnego wykrzyku
Gdzieś – – – – pomarańcz
i jak wtedy przed tamtą naszą
erą już rękę na piersi zgubiłem
rysa po mroźnej ostatniej 
zimie rozstąpiła się od pępka
w dół utrącając mi na pół tors
od reszty teraz – leżę w tobie
– – – – – – – – – – – – – – – – – – –
i rozległ się śmiech pary
turystów zbłąkanych łypiących
w górę pod słońce w oczy
naszej Hator

Dodaj komentarz