Orfeum II

cisza – – – – – – – – – – – – – – – – –
nie brzęczą już w złocie struny 
w kolczykach już nie leży Izolda
nie rzuca się na ramię jak pieczęć
z oczami anioła nie wyje jak suka 
na powitanie księżyca gdy byle Neon 
– – – – – – – – z okna sam się prosi
po dachach nagi gania uszom śpiew 
GDZIEŚ snu daleko jest Wielki szum 
Gdzieś ogromne wciąga łodzie dno
porwany ongiś harpiami na kawałki
krzyk utrwala się od początku łzy
i za żebrami Orfeum co za muszlą 
schowane zatopione logo na kuflu 
co bez piwa celtyckiego a w morzu
Irlandii rozpływa się w pianie i
na dnie łodzie potopione dla Izoldy 
wołanie budzi i wnet porwie jej
mężów wiosła drgną u burt
– ale na teraz nie ma ich
– tylko rozpacz do snu
i nas dwoje tak nagich
bardzo stęsknionych
do siebie a obok
odległych
fal

Dodaj komentarz