lewitacjon

pancerne wieżyce chicyntium
kryjące zawsze egoizm w sobie
sterczą zawsze ponad sobą
jak latarnie z wygiętymi szyjami
kiedy patrzysz trzecim okiem
rozum w prawidła geometrii
brnie chociaż jest całkiem 
obły bywa że dostojnie
ułożony jak twarz do chusty
podanej na drodze męki

i bywa
że jesteś od tych wież
bezpiecznie oddalony
jak patrzysz strach wyje
jak wściekły pies wtedy
symetryczny budzi się
w tobie praptak
pamiętasz zwoje Kartezjusza
przełożone na język Kanta
bo wciąż trwa męczenie 
kąta prostego w tle słowa 
choć wyniesione zbyt
wysoko to dominuje
ciągle obła myśl
widnokrąg

Dodaj komentarz