ORFEUM

nie ma już tej muzyki
nie brzęczą struny w złocie
nie leży Izolda głęboko w morzu
za żebrami Oceanu co rży ogierem
jak za głowami zazdrosnych gór
wśród mruczących białych 
psów szemrzą fontanny
i
nie ma tu takiej twarzy
gdzie idzie ukryć ciepłą łzę
drobinkę morza spokojnego
gdzie ukryć da się rajski rodzaj
drzewo promieni unosi z den
gorącym pniem słoje muszli
i odrasta prawiekami pamięć
zielone jabłko na przemienienie 
podane gałązką syku pachnie
zmysłem fali na oddech brzegu

To TAM w Ogrodzie głębinnym
jest jakiś bar w kolorze gwarnym
zatopieni w kuflach celtyckiego piwa
nadzy żeglarze GDZIEŚ u burt leżą
wyją wściekłe psy tylko biały żagiel
hen daleko na morzu Irlandii kołysze 
łodzie na piaskach kolczastych i
czekanie pieni się na wietrze
w ogromnym pysku czasu
morze niesie morze

Dodaj komentarz