Próba bycia

gdybym był aniołem
którego sobie przypomnieć nie mogę
gdybym był chmurą sina pełną
bez płci serca pełną wody
jakąś granicą wersem
nad dachem nieznanego domu

to pewnie byłbym miedziana blachą
wiszącą nad ulicą nad czyimiś krokami
pewnie padałby po mnie deszcz
pewnie ogień smaliłby południem
trącałby wiatr z końca świata

gdybym był aniołem spojrzenia
bez koloru bez granicy sinej
bramy do mnie nie znalazłbyś
ze śniedzi jest moje przeznaczenie
z dzwonienia jest moja poezja
z kwasu jest moja śmierć
z kwiatów bez krwi jest moja
pochwała
z snu wije się po mnie noc
gdy wiszę nad labiryntem
z sekretnego muru
za horyzontem bezkresne równiny
strzępiące się miasto

to moje miasto aniołów

Dodaj komentarz