badacze

byli i wciąż pokutują
pochyleni nad ziemią z 
okiem trzecim albo jednym
jak cyklopy z wystającymi ponad
głowami w wykopaliskach grobach
jak niewierni Tomasze apostołowie
prawdy i prapoczątku od stołu
wysłani jak mrówki przez Boga
aby zbawiać świat posłani jak ongiś
głosić nowiny świadkowie naoczni
– – – – – – – – – –
wciąż krwawią
jakby na wysypiskach Oni 
już wiedzą skąd jesteś kim byłeś
badają czubek igły i ucho pustyni
przez które powinno przejść ziarnko
piasku i nie piasku ale i wielbłąd
dotykają wiercą dziury w dziurach
dna czaszki robią krzyżyk i szukają
gwoździa czwartego słonecznej dłoni
stygmatu na cyrklowych nóżkach 
po uszy w jamach zakopani po wieki
w krótkich spodenkach w kratkę
jakby mieli przełknąć kosmologię
i zrozumieć mowę kamienia i nóż 
jakby chcieli odgadnąć kształt obły
miseczki znalezionej przypadkiem
i kolor najważniejszy wydobyć
męcząc kont prosty i ostry
żeby oznaczyć szlaki znakami
wszelkie cuda świata o Nich
wiedzą że nie ustaną nie a zboczą
na chwilkę otworzyć drzwi lasu 
że obok w rytmie disco błysku
TAM współczesny polaryzuje
obraz głodny twórczych
myśli i win 

Leave a Comment