KTO ZRYWA KWIAT NIEPOKOI GWIAZDĘ

o tomie poezji Marianny Bocian pt. „Bliskie i Konieczne” wyd. 1998 r.

Słowa ”kto zrywa kwiat, niepokoi gwiazdę” wymyśliłem, wchodząc w zawartość merytoryczną i metafizyczną tomu poezji Marianny Bocian z roku 1998. Tom poezji podsumowujący dorobek 40 lat twórczości tej wybitnej poetki, to książka niewątpliwie zamykająca pewien okres, gdzie uparcie i konsekwentnie głoszone prawdy o bycie ludzkim zawierają duży ładunek mądrej filozofii i zestaw wytrychów do odkrycia prawdy uniwersalnej o humanizmie, który jest filarem natury… Poetka wydała do tej pory ponad 20 tomów poezji, wiele rozpraw filozoficznych ogłoszonych w Piśmie naukowym „Nowator” oraz dużo esejów o literaturze polskiej i tej współczesnej. Podejmowała zawsze kwestie zależności równowagi praw natury antropologicznie w świecie doczesnym, wartościując najważniejsze problemy bytu, który objawia się obecnie degeneracją i frustracją uczuć w całym obszarze doczesnego materializmu, wskazując na najwyższe wartości duchowe, przynależne równowadze boskiej! – Jednak poezję Marianny Bocian trudno jest tak naprawdę klasyfikować, chociaż pozornie łatwo odczytywać i przyjmować do siebie. Ongiś krytyk literacki Piotr Kuncewicz nazwał jej poezję lingwistyczną, zaś prof. Jan Tomkowski określił jej znaczenie jako dobry wstęp do medytacji nad bytem, którego prawidłowością jest ciągłe myślenie i dbanie o logikę pojęć, w tym tych, metafizycznych, które niewątpliwie przy całym procesie twórczym zachodzą, ale są zawsze przynależne człowiekowi! – Dodałbym do tego, że poezja autorki tak naprawdę  zachęca do głośnej rozmowy, już nie tylko z samym sobą – ale i na szerszym forum, gdyż objawia się krytykom pewnym fenomenem. Poezja Marianny Bocian ma na pewno znaczenie moralne, nie wprowadzając żadnej destrukcji w toku porządkowania myśli twórczej.. Bocian mówi wprost: żadna destrukcja nie jest twórczym procesem, żadne eksperymenty wywołujące szok nie mogą zbudować sztuki, ani jej wystarczyć oraz wytrzymać dłużej! – Wszystko jest oparte na pewnym kodzie!, mówi dalej poetka: „Kto łamie kod sztuki naraża się na głupotę
i szyderstwo…” – Otóż, jak wspomniałem, w dzisiejszym świecie został bardzo zachwiany system wartości i bardzo poróżniony a odbudowanie jego rdzenia może przyprawić o lęk, zwłaszcza jeżeli się spojrzy filozoficznie na ów kod dobra zawartego w naturze. Sztuka rządzi się prawami irracjonalności co nie może także wpływać destrukcyjnie na jej zawartość i pojęciowość. Dziś w sferze pogubionych wartości duchowych i poróżnionych pojęć moralnych, poezja tej autorki ma wielkie szanse i może być impulsem, światełkiem, do poszukiwania otwartej drogi ku odnowie kultury i życia społecznego.  Natomiast wcześniejszy tom poezji poetki „Narodziny słowa” pozwala nam rozumieć, że do  tego dochodzi się przez umysł nieskażonego dziecka. Rodzimy się a reszta naszego życia to tylko tresura. Musimy mieć tego świadomość – Człowiek musi wiedzieć o tym, że nie może poddać się imaginacjom destrukcji śpiesząc się „na łeb na szyję” do mety po nagrodę materialną. Owszem Sztuka, pisana z dużej litery, na pewno zatrzymuje ludzi i odwodzi od religii pieniądza, ale ubogaca naszą wyobraźnię i obnaża naszą wrażliwość… jest sumieniem czasu. Dziś do odbudowy tej kwestii, naszej przedniości istnienia, kiedy od epoki „kamienia łupanego”, po przez homo- faber i homo – wiator, doszliśmy do pełnej otwartości myśli po przez rozum, potrzeba nam budulca, który stworzy dobrą podstawę do utrzymania dzisiejszego ciężaru świata. Którym rządzi homo – sapiens, w którym to bycie pewne trądy zła się szybko globalizują i upowszechniaja…. Ten tom poezji poświęcony jest dla młodych czytelników – dzieci, i uczy tego pojmowania! – Zbigniew Baran, krytyk i poeta oraz eseista, słusznie zauważa, że tak dobrze napisana książka wierszy dzieciom i młodzieży wnosi wiele do ich rozpoczynającego się życia i uwrażliwia, ale jeszcze więcej wnosi do źródła europejskiej kultury i bardzo słusznie! – Zatem poetka jakby non – stop, czyli konsekwentnie, dba o utrzymanie swej linii poetyckiej i toku myślenia, a poszczególne tomy jej poezji poruszające dalsze kwestie humanizmu stają się pewną chronologią mitu moralności bardzo umiejętnie traktującego system wartości współczesnego życia. Natomiast ta książka poetycka „Bliskie i konieczne” jest jedynie kontynuacją i pewną konsekwencją takich czy innych stanów ludzkich. Mówi autorka na wstępie (str.7): „ nasz wiek / dla nikogo nie jest szczęśliwy i bezpieczny / nasz świat / nie jest fałszywy, lecz pełen niewypowiedzianej grozy / wyzbywającej pewności że jutro ujrzymy świat nad polami /…niektórzy znali tu tylko / nieludzki trud uprawy pól i ugorów myślenia / który został zaprzepaszczony / przez stary i nowy motłoch władzy…” – Poetka w dalszej części rozwija zagadnienie i mówi, że jednak coś pozostało na przebudzenie, że trzeba tylko dobrze nazwać rzeczy po imieniu – Człowiekiem współczesnym wodzą ciągle jeszcze inne siły nie odkryte, jawiące się otwartym upodleniem. Człowiek w imię, sobie przypisywanego dobra często niszczy własny dom i zagrodę, chcąc zbudować lepszą, a bywa, że w tej roli jawi się barbarzyńcą. Barbarzyńca to osoba, która niszczy coś wartościowego będącego dziełem poprzedników, nie wiedząc o tym co robi, a to bierze się po prostu z braku wiedzy. Mówi poetka w  wielu miejscach swej twórczości, że tak naprawdę świat nie jest fałszywy – to człowiek, jego zarządca, chce sfałszować swój kod genetyczny, swoje prawidłowe myślenie, będąc co rusz poddawany tresurze tych co mają środki do narzucania swej władzy… „Spostrzeżenie” – to wiersz wprowadzający pewną zasadność całego oglądu świata duchowego konieczną, a tym samym bliską , gdyż cała istota mieści się właśnie wewnątrz człowieka, w jego kodzie genetycznym, a nie na zewnątrz! – Pozbycie się pozerstwa, fałszu i eksperymentu na duszy każdej istoty żywej to dziś bardzo trudne zadanie, bo jest już jakby niewykonalne i niełatwe do odróżnienia a przynależne naturze. Powszechnie mówi się dziś, że atom i jego skutki posiadania to też natura, która rozwinęła swoje ramię, żeby homo – sapiens mógł korzystać konstruktywnie z daru swej wyobraźni, która jest zawsze pierwsza…  Myśl człowieka nie może unicestwiać bytu i podcinać gałęzi rozwoju. Atom stworzony umysłem człowieka składa się także z pierwiastków, które mieści matka ziemia, ale dla dobrych celów.. Wszystko zatem przynależy naturze, paradoksalnie można rzec: nawet głupota i fałsz, który odziedziczyliśmy z krwawej przeszłości – Co tak naprawdę przysłania ów prawidłowy porządek? – Mówi poetka w swoim wierszu w tomie „Bliskie i konieczne” ( str.8); „zwyrodniały człowiek / nawet swój uśmiech / wykorzystuje do poniżania innych /…” można jeszcze dalej dywagować i śmiało powiedzieć, ileż to zwyrodnień w tworzeniu sztuki poniża duszę ludzką i godność sfery humanizmu. Powie kiedyś poetka: „ nie można występować w żadnym tworzeniu, a zwłaszcza w Sztuce, przeciwko Świętemu Duchowi, bo to zostanie ukarane w czasie… jakby wskazywała na „Prawo Karmy” – W literaturze także są twórcy, którzy słowo poddają prostytucji, tak samo w innych profesjach artystycznych. A przecież dzieło każde oparte o duchowość istnieje od wieków  w przestrzeni, o czy przypomniał nam, w swoim Pontyfikacie , nawiązując do swego Teatru Rapsodycznego ówczesny „Lolek”, czyli Jan Paweł II –gi, u końca poprzedniego wieku. Ale wracając do twórczości Marianny, kiedyś powiedziała, że : „naprawdę nie da się głupoty przerobić w żadną stronę – można tylko się przed nią bronić, i skutek odnosi się, gdy wtedy jak człowiek posiada wiedzę” – I to jest znamienna prawda!. Życie ludzkie, tak jak i jego tradycja, obdarte jest dziś z rzeczy najbardziej wartościowych, na różnych poziomach jego zasadniczości społecznej. „Ocalony szczegół” – wiersz (str. 9), to tekst dopowiadający
o tym: „ ocalić widzenie i znaczenie małego w rzeczywistości szczegółu / wiedząc że on nie raz przesądzał o losie człowieka…” – Zaiste więcej nie ma co tutaj dopowiadać, jedynie zrozumieć. Problem świata tkwi w szczegółach. Powtórzy Marianna Bocian jeszcze wielokrotnie – a ja dopowiadam tak: kto zrywa kwiat, niepokoi gwiazdę. Życie znosi, ale i uproszcza pojęcie istoty dobroci świata, przeciwstawia tę kwestię złu i odwrotnie, świata który przecież z niczego się nie wziął, a jest bardzo złożony wewnętrznie. Dziś człowiek zaczyna się wstydzić w swoim otoczeniu pojęcia duchowości – to raczej chodzi, jak mówi, o godność i prawa. I pewnym jest, że już człowiek nie jest u siebie, lub nie jest już we własnej skórze(?) –  ale jest szczegółem złożonym na drodze nowych tajemnic – nie wie ów człek, że droga ta otwiera się szerzej i bez barier, gdy prowadzi przez serce. Powstaje zatem kardynalne pytanie: czy natura się obroni przed manipulacją bez duchowości? – Możemy te i inne odpowiedzi znaleźć w poezji Marianny Bocian. Tak to już było i tak pozostanie, że sumieniami naszymi są poeci, i zawsze uparcie będą naprawiać świat bardzo kruchym tworzywem czyli słowem. Marianna buduje swoje oryginalne pojęcia, prowadząc podmiot w kierunku wartości nadrzędnych. Poezja ta zawiera jakby recepty na odnowę losu. Pielgrzym dotykający celu wędrówki całym sobą swoimi stopami kroczy intuicyjnie i musi wiedzieć, ze powraca do swego punktu wyjścia, do Stwórcy tej drogi, lepszy. I nie przepadnie ze swym kosturem w ciemności, jeżeli tkwi w swoim przekonaniu, kostur zakwitnie… Marianna Bocian, która wierzy w wartości trwałe, uniwersalne wypracowane dla całego bytu oznajmia nam że Zycie nasze to nakładające się na siebie kręgi ruchome. Jak wspomniał prof. doc. Stefan Bednarek z Uniwersytetu we Wrocławiu w swoim słowie do tomu pt. „Poszukiwanie przyczyny” Marianny Bocian, przechodząc do jej kolejnego tomu „W kręgu stanów ludzkich” tak: „poetka wytrwale pielgrzymuje po tej drodze, odkrywając a i jednocześnie ustawiając znaki, które właściwie odczytane mogą tylko chronić…”  Zatem poetka doświadczona, życiem własnym i pracą na roli ( we wsi rodzinnej w Bełczącu), wskazuje irracjonalnie, że naturze trzeba czasem schlebiać pamięcią i czynem, gdyż istnieje pewien kod, bardzo precyzyjnie zbudowany, który działa w nas. Wiersz pt.„Wzywająca bezwzględność” ( str. 12) mówi: „ Nie płacz! Trzeba podnieść się z klęczek u trumny / należy pójść do obór – nakarmić konie, wydoić krowy / Świat się nie rozsypał, Słońce się nie zatrzymało / Zostałaś zbyt wczesna wdową / musisz teraz mieć siłę, by być dzieciom: / matką, ojcem i gospodarzem. W domu umarłego nie ma pocieszenia / jest bezwzględność wezwania, wypowiedzianego z trwałością skały /…” – Autorka mówi, że jest spełnienie, jeżeli pójdziesz do przyrody poprzez śmierć, w sposób naturalny zostaniesz godnie przyjęty i zapamiętany. Świat bierze się z dobrodziejstwa całego inwentarza w tym z dobra, któremu przeciwstawione zawsze jest zło. Jeżeli umiera się nie przez własną zamierzoną głupotę, a jedynie naturalnie, to w imię jakiejś ważnej rzeczy, to w imię innego wyższego szczegółu. Dopowiada poetka: ” człowiek opisuje kosmos z myślą o podbojach. Spisuje wszelkie / objawienia Boga. I w tej uzyskanej wiedzy odczuwa grozę, że sam / znalazł się poza zakresem poznania samego siebie /…” – oznajmia autorka, że wszystkie nagłe nieopamiętania budzą prędzej czy później strach, pustoszą umysł, oparty względnie na logicznym myśleniu, skrzywiają  trzon prawdy, na której oparta jest duchowość świata. Wszystkie rewolucje, terapie szokowe są destrukcyjne, i nie wnoszą nic więcej jak tylko chaos i wołanie niektórych o pomoc. Najlepiej tych słów dowodzi wiersz „Artysta” (str.38) : „ pieśnią rozjarzał rozgwieżdżoną noc w świt narodzin / bo dzieła człowieka i Boga są jeszcze nieukończone / tylko arcydzieło umysłu i rąk jest  skończone w czasie / by stać się wstępem do szlachetniejszej doskonałości /…” – Bóg zamieszkały w nas też nie ukończył nic bez człowieka i nie ukończy swego stwórstwa sam, choć przewiduje siebie w nastawieniu różnych niespodzianek i zagadek. Do ukończenia dzieła Boskiego, czyli dzieła natury, i zbudowania ośrodka  lub naprawy trzonu prawdy, potrzebny jest każdy najdrobniejszy szczegół, każdy otwarty człowiek ze swoją wrażliwością. Zatem w imię jakiego boga działa Bóg i w imię czego stworzył naszą wioskę planetę? – Mówi Święty Augustyn: ” i pamiętaj świat jest okrętem – ty jesteś pasażerem…” Ale jeszcze nie na tym etapie jest człowiek i nie jest dane naszemu umysłowi pojmować więcej, gdyż do wszystkiego, do rozwikłania czegokolwiek dochodzi się pokorą i żmudnym tokiem, droga ewolucji myśli i ciała toczy się swoim trybem. Tak pojmowany byt sprowadza nas do pojmowania filozoficznego, czego zresztą w poezji Marianny nigdy nie brakowało. Marianna dostarcza nam czasem pewnego kłopotu myślowego, po to żebyśmy umieli dobrze wybierać i wartościować oraz odróżniać i odczytywać szale wagi: dobra i zła. Cały świat zbudowany jest na wartościowaniu wszelkich „stanów ludzkich”, zgnozowany i ujęta jest jego siła na wszelkich pasmach… Poetka niejednokrotnie używa  mocnych argumentów naprowadzając naszą jaźń, po przez szczegóły, na  podstawowe wartościowe myślenie. „Macierzyństwo” – to liryk (str.51) podsumowujący jakby cały zbiór wierszy, gdzie autorka wprowadza dużo światła ku głębokiej refleksji nad tym co uosabia sam początek i podstawę bytu i tym, co wciąż jest niezłomnym trzonem, wartościowania uniwersalnego. Mówi; „stanęła na wysokości której nie znają / wszelkie określenie wysokości / podając dziecku Pierś nabrzmiałą mlekiem / bez czego żaden bóg nie byłby Bogiem / przeszłość teraźniejszością i przyszłością / a poeta poetą / Gloria tworzenia / nawet pustynie wydają w swym wnętrzu żywe piękno / tworząc własna różę pustyni…”
   – Reasumując: Marianna Bocian nie zawahała się stworzyć tzw. „Traktatu Moralnego – w szczególe” na swój, i swego odbiorcy, użytek. Natomiast tym szczegółem jest sam człowiek jakby środek i wartość najwyższa bytu, używając światła, które bije  w swojej wartości tak mocno, żeby nie powiedzieć do zgrozy! – Autorka sprowadza wszystko do gry uczciwej dość szeroko. Jej całe obejmowanie, swoimi ramionami świata w sposób troski, jest uzmysłowieniem sobie podstaw egzystencji i istoty natury, która była pierwsza i została oparta o pewien ciąg, który musi być wypełniony do końca, a kto nie zrozumie tego kodu musi zniknąć we mgle i nicości. Zatem słowa poetki ;” nad nami otwarte wiecznością przestrzenie” uzmysławiają nam, że istnieją pewne cenne modlitwy do człowieka i do Boskości natury i jej szczegółów tkwiących w trwaniu… To wprost „Bliskie i konieczne” stany, które trzeba ocalić i przywrócić naszej świadomości. Jest to poezja  nadziei i rekonstrukcji, ale i refleksji do istoty i wartości świata i przy całej metafizyce rozumienia powinna na nowo układać się w pojęcie słowa „dobro” i przeistaczać się, w wynikające z niego, relacje przekładające się ponad wszystko w nieskończoność.

Zbigniew Kresowaty

Jest to recenzja Zbigniewa Kresowatego wydrukowana w miesięczniku AKANT  Nr 6/19 Rok 2  czerwiec 19999  ISBN -1429 – 9054, Nr  rej. 295,  Nr indeksu 344141

Marianna Bocian, Bliskie i konieczne, Wrocław 1998, Wrocławska Drukarnia naukowa – PAN, słowo wstępne prof. Doc. Stefan Bednarek.