Hory – zont (?)

może i dla mnie nie będzie przejściapowiedz mi póki co dookolny pierścieniuktóry zaręczasz mnie z wiernościąpierścieniu z tyloma skazami a błyszczyszktóry zaręczasz mnie z wieczna drogąktóry kusisz mnie do katedry na Piaskuna której iskrząca stalówka Poety Boga idę i ja chętny Jakub jak po schodachjak po zastygłych falach morskichA pierścień zaciska się wokóła moje źródła … Read moreHory – zont (?)

X X X

Pozostaw wszystko tak jak mówi przeszłośćpozostaw wszystko tak jak milczy przyszłośćwoda sama spiętrzy się nad soliną drzewczerwonych a płatki róży we krwi niech gwiazdy będą w swej pantomimieogień w ogarze a żołnierz na fronciei oset ozdobą zła które spełnia siężebyś mógł odróżniać dobro matka niech w grobie leży i strach niechbędzie tam gdzie jest – … Read moreX X X

najpierw jest jaskółka

( w niskim locie )a później wiadomośćczasem gorsza jak wojna jaskółka uwolnionaz zdźbłem tytanu w oczachz zdźbłem błota w dziobieniesie wiadomość na swój dom czasem spadaw serce łąki ziemi – czarnajak sztylet z rękojeściąmocną bo z niej zarazweźmie się krzyk  A później jest deszcz ibiel skrzydlona i NIEma jaskółki żeby byłajest gniazdo u sufituszczebiot żółtodziobów

Próba bycia

gdybym był aniołemktórego sobie przypomnieć nie mogęgdybym był chmurą sina pełnąbez płci serca pełną wodyjakąś granicą wersemnad dachem nieznanego domu to pewnie byłbym miedziana blachąwiszącą nad ulicą nad czyimiś krokamipewnie padałby po mnie deszczpewnie ogień smaliłby południemtrącałby wiatr z końca świata gdybym był aniołem spojrzeniabez koloru bez granicy sinejbramy do mnie nie znalazłbyśze śniedzi jest … Read morePróba bycia

zrozum synu NIGDY

– Synowi Sebastianowi z Kasią i Filipkiem i ty mój synu rozpoznaszsiebie NIGDY nieznanegonie zobaczysz ale usłyszyszgłos fruwającej sepii zdjęcie zdjęty surrealistyczny obrazze znaczeń ja pożywiam się teraz snem czerwoną lampkąmi płoniesz – i tak zostajeszjeszcze bądź dokąd tu jestemsięgniesz na półkę drzewiejzrozumiesz że przez to miastonieraz przebiegły wściekłe psyzrozumiesz że przez ulice jegoprzesunął mięsisty wrześniowypochód znaki … Read morezrozum synu NIGDY

modlitwa do stołu

i stwarzając resztę dla naszych pod – niebieńnaszymi rekami nie pozwól i dopatrz Panieprzez trójkątne oko i przez Judasza wziernikżebyśmy nie włożyli świętych w ramki złotebo doprawdy to tylko pogrzeby w ciepłychkrajach trumienek nie daj nam porobić z nich zakładekdo ksiązki albo skrzydełek u głowywszak prawda winna być ciągle jak bramaotwarta a nie wyniesiona na … Read moremodlitwa do stołu

spotkałem Go

wstąpił do kolejki na rogu ulicy jak do piekieł z włosami sine podkowy ócz jak u centaurastrużkami siniaków krzywe ustasłowo daję facet trzydzieścitrzy lataw dużym brudnym żółtym berecie wchodzącym jak kowczeg za kołnierz widać nie wylewaw kolejce brązowy przede mną stał płaszcz długiczuć go było rybą i winem Asogromny był sklep długie półki na chleb wędzonkę i rybie oczywpatrzone w wystawę … Read morespotkałem Go

lewitacjon

pancerne wieżyce chicyntiumkryjące zawsze egoizm w sobiesterczą zawsze ponad sobąjak latarnie z wygiętymi szyjamikiedy patrzysz trzecim okiemrozum w prawidła geometriibrnie chociaż jest całkiem obły bywa że dostojnieułożony jak twarz do chustypodanej na drodze męki i byważe jesteś od tych wieżbezpiecznie oddalonyjak patrzysz strach wyjejak wściekły pies wtedysymetryczny budzi sięw tobie praptakpamiętasz zwoje Kartezjuszaprzełożone na język Kantabo … Read morelewitacjon

staniesz na pewno(ść!)

w białej czapeczce jak wtedypod szkołą – spotkałem cięna Rzeźniczej w miasteczkumoim na kresach dalekichmieszkałeś i ciągle za rogiem Był TAM mur a za muremz gęstej czerwienimiejsce pracy ojca twego ijak patrzę ci w oczy – widzęte wielkie stosy w przestrzenikiszki kości ryje ogony i uszykopytka tupią jeszcze do dziśI jak tylko przekrzywię głowęwidzę ciągle taka … Read morestaniesz na pewno(ść!)

minęła noc

wilki obróciły sięwe własne wymiocinyi sierść zostawiły na ostach pomarańcza słońcatrysnęła kwaśnym blaskiemjak kiedyś w Afryce przyśniłem się Jednemuz moich przyjaciółwłaśnie siedzę przybiało zaścielonym stolejedząc potrawkę ze świeżychzwierząt KTÓRE cicho KTOŚ rozkapłanił za pieniądzena kawałkii jak spojrzę znówna żółto ubrana kobietalekka jak dusza podaje mipajdę chleba razowego z miodemniewinne kiełki wiją się adremdo siebie w obrazie KTÓRYzawisł … Read moreminęła noc

tren dla psa

na boku leżał z oczami anioła jak kamień przydrożnyrzucony niezdarnie otoczakco po polu błądził inie poprowadził GO podwinięty ogon do przodu – ani podaj łapęi usunął się z niego oddechprzedostatni ufnyodwagą stroniącyiusiadł na nimpłowy wróbelek duszydziobem dotykając jakby jego chmurkęchciał wziąć w skrzydłaongiś jako przyjacielz miseczki kolory wyjadałzlatując odważniejak duch na budę „Kiedyranne – wstały zorze”i jak czasownikprzechodził tędy poetapatrząc … Read moretren dla psa

psy na fontannie II

ta woda jest zmęczonata woda wciąż łaknie źródłapomocna słońcu jak Aniołpatrzeć tylko jak ku bladym podąży dziewczętom w wiankachna spacer wyjdą chwilą podziwu– a Każda nie wie że wianek piękny ma w fontannie promieni utopiony tylko smukłość nosi piękność i białogłowi sen gorące rumieńce a chłopcy już w śpiewiejakby z wojny bandaże niosą marzeńutytłane we krwi i białe stercza imkołnierze … Read morepsy na fontannie II

Wieczerza w stodole u chłopa w Brzezinie

– do nieukończonego dużego obrazu artysty Jurka Kapłańskiego zastanego w stodole u chłopa w Brzezinachpt. „Ostatnia Wieczerza w Emaus”wybitnemu Jerzemu Kapłańskiemu – dedykuję podziwi Lidce obecnej tu Muzie Jego Malarskiej Wysokości… Modlitwę do stołu znów zmówiłemZ innymi – choć nie byłem obecny Jakbym sobie miejsce gdzieś indziejw siermiędze jakiejś sam uszykowałi od słowa wypowiadanego patrzę Jak chwila ta … Read moreWieczerza w stodole u chłopa w Brzezinie

fraktale

– Mariannie Bocian pośmiertnie żywej jak dolina idąca na spotkanie wyżynyjak obraz co z obrazu chwilą dla chwiliwychodzi na spacer w rejony z mroku niezakryty gdzie robotnik ostatniej godzinypoeta sekund liczyć nie umie ale wierzy że jedno z drugiego bierze linię i zew amplitudę otwartego zbioru kolorówTAM chwile są nieskończone w nas przechodzą ze znaku w żywy znak … Read morefraktale

na Kresy

TAM czas połamał się na drzewiepo środku pól poświęconych stoijeszcze cichy ołtarz drzewo z popiołu „dom ojca” – A z niego sen uchodzikominem za las skrzydło anioła a w sieni pięknie psuje się mleko Do późnej nocy na niebie barany wełniane pośród wilków i ludzi siermiężne świętych obcowanieznak niemej niedźwiedzicy Nikttutaj nie odmawia nic- ani łąka bocianowi – Alfa biegnie OmedzeNaturalnie … Read morena Kresy

węch

a dlaczego do psapodchodzę cichym szczekaniem na gardleten pies oczy anioławytrzeszcza a skórzaną wyciągam z kieszeni łapkę jak kiełbasę do owczarka idę który pod domem brata dreptapodbiegnie może NIE – a może „łapę mi poda”- cmokam cmoki nagle wiem więcej bo kły nastawia ten anioł z radości skórzany a kawał wilka w nim bo pachnę mu żeberkiem adamowym i jatką krwistą wieków – – … Read morewęch

na wspominanie uśmiechu

– Agnieszce Kresowaty, Chrzestnicy mojej Jeśli przez nasz byt płynie jedyna rzeka żałobnaco uczynić z jej pieśnią o źródle które bije faktempoezji i nurt słowa przynosi a w darze życie ziemiludziom myśl scalającą radość przed biegnącą rozpaczą Czy ta pieśń żałobna która bywa poezją nie chwali miłości opłakując?Czy krople na twarzy jak oceany nie pieczętują … Read morena wspominanie uśmiechu

komarzyca?

– spisane przy moim kamiennym stole w ogrodzie 1-go maja 2005 – go praptasia kuzynko DinoZauro moja obsesjo wokół krążąca osiemnasta w ogrodzie dźwięcząca w krwistej zieleni igłoJest cielne słońce przepełniony dzieńsiedzę u stołu zmęczony już siestą – istnieję bo ty jesteś nade mną – Nie jestem stadną istotą choć gości zawsze w sobie posiadam jak w Uhr pośród piasków cisi … Read morekomarzyca?

stał się bełkotem świat

– w czwartą rocznicę na World Trade ciągle wyją wściekłe wrześniowe psyzamilkł poeta po 11 września ilość milczenia zwiększa się i klonujemilknie świat bezprzytomnie i nie może sobie zdać sprawy jak powstał i GDZIE jest Głos i czy istnieje Jego Bóg żywyciągle KTOŚ pyta mnie co wybrałbym :prawdę czy Chrystusa ? – już tylko ciszaNaga nas wybrała płonie … Read morestał się bełkotem świat

ORFEUM

nie ma już tej muzykinie brzęczą struny w złocienie leży Izolda głęboko w morzuza żebrami Oceanu co rży ogieremjak za głowami zazdrosnych górwśród mruczących białych psów szemrzą fontannyinie ma tu takiej twarzygdzie idzie ukryć ciepłą łzędrobinkę morza spokojnegogdzie ukryć da się rajski rodzajdrzewo promieni unosi z dengorącym pniem słoje muszlii odrasta prawiekami pamięćzielone jabłko na przemienienie podane … Read moreORFEUM

spojrzenie przedostatnie

jestem twoim wilkiem i barankiem połóż się z cała sobą gdzieś Dalekaś jak mądrość obok dostojności JAK Logos masz do mnie nagiego Mythos na pewno jeszcze KTOŚ inny tu jest pomiędzy nami kochanek Nieznany niemądry przewoźnik fałszu On na pewno opowie jak przejdziesz Obok byłaś i znów zatańczysz sznur na szafocie staniesz cicha płomieniem na wosku świecy bladej … Read morespojrzenie przedostatnie

II – Wojaczka lamentacja

Zmysłowa suko !- wyjesz głodemWędrowca głosie niestrudzony w ruchuŻywa ulęgałko potworze kosmosu – Ziemio Dokąd mnie poniesiesz zbuntowanego EremitęWnet na stosie scałuję cię pokrwawionymi Wargami ja tancerz Słówko ja ognia krzyżyk I niewola miejsca Czaszka – JA ciągle jajaKopię jamy biorę to pod po- wiek wieko I zrzucam skrzydło czarne płaszcz z sobieOrtalionowy dźwięk na poręcz nocy i W pościeli … Read moreII – Wojaczka lamentacja

a jednak

ten Nieznany Plac w dalekiej Hiszpaniidał wtedy mi poczucie wieczności – łuki jeszcze ruchome po arabach syte kafelki w słońcu z rogami ludzie jak na arenie – Plac Pomiędzy aktami turystów i jedenbez kurtyny głos lamentacji pośród gołębijak pamiętam wtedy cały świat łączył się nad placem ze szczerym niebem – – – – a ja stałem jakby na rogu … Read morea jednak

badacze

byli i wciąż pokutująpochyleni nad ziemią z okiem trzecim albo jednymjak cyklopy z wystającymi ponadgłowami w wykopaliskach grobachjak niewierni Tomasze apostołowieprawdy i prapoczątku od stołuwysłani jak mrówki przez Bogaaby zbawiać świat posłani jak ongiśgłosić nowiny świadkowie naoczni– – – – – – – – – –wciąż krwawiąjakby na wysypiskach Oni już wiedzą skąd jesteś kim byłeśbadają czubek … Read morebadacze